Zmiany
Czy Wy też tak macie, że stajecie w pewnym momencie swojego życia i stwierdzacie... że wszystko trzeba zmienić?
Wszystko. Myślicie, że potrzebujecie jednej, konkretnej zmiany, ale myśl o niej tak Was nakręca, że okazuje się, że chcecie zmienić wszystko.
Głośno zastanawiam się, czy to w sumie dobrze, bo czasem może się okazać, że lepiej zmiany wprowadzać pojedynczo i dać sobie czas na oswojenie się z nimi, aby nagle nie okazało się, że nie dajemy rady, ale... ja nie mogę się powstrzymać. Jak już myślę o jednej, to zaraz czuję, że chcę więcej. Tak nakręcam się do działania, że nie mogę przestać planować.
I tak samo dzieje się i teraz. Postanowiłam wyjechać. Od tego się zaczęło. Po czym jak lawina zaczęłam planować kolejne zmiany. Zmiany, które chciałam wprowadzić już dawno w życie, ale były zbyt niewygodne, stresujące, wymagały ryzyka, poświęcenia. A teraz... w ogóle tak na to nie patrzę. Nagle wszelkie obawy zniknęły, zostały jedynie problemy natury logistycznej. Teraz czuję, że właśnie te zmiany, to, że coś się dzieje - daje mi kopa i motywację do działania.
Też tak macie?
Komentarze
Prześlij komentarz